Zobacz również: Łużna24.pl Grybow24.pl
Bobowa24.pl http://bobowa24.pl/
imieniny Sobota, 06 marca 2021
Światłowód Orange Stróżna Gmina Bobowa

Podsumowali sezon lotów gołębi pocztowych

28.10.2015 || Kategorie: Gmina Bobowa, Społeczeństwo || Autor: Katarzyna Mierzwa

Polski Związek Hodowców Gołębi Pocztowych Oddział Beskid Sądecki – sekcja Bobowa zakończył sezon tegorocznych lotów. Z tej okazji w minioną sobotę zorganizowano spotkanie podczas którego wręczono puchary i wyróżnienia.

Nagrody przyznano hodowcom, choć jak sami pasjonaci mówią należą się one w znacznej mierze gołębią, z których właściciele mogą być bardzo dumni. Ptaki podlegające pod bobowską sekcję PZHGP brały udział w wielu konkurencjach, między innymi w 700 kilometrowym maratonie. Dorosłe gołębie startują w 14 lotach, młode mają konkurencji dokładnie o połowę mniej. Fundatorem tegorocznych nagród jest Burmistrz Bobowej Wacław Ligęza. Aby dostać puchar, gołąb musi zbierać punkty w różnych lotach, a ich suma daje podstawy do przyznania mu tytułu mistrza, czy wicemistrza.

– Hodowców Gołębi Pocztowych trzeba traktować w kategorii pasjonatów, bowiem wszyscy hodowcy ponoszą znaczące wydatki z tytułu hobby a nie jest to dochodowy biznes – mówi Wacław Ligęza, burmistrz Bobowej. Gołąb zawsze kojarzy się z czymś pozytywnym, w Biblii mówimy o gołębiu pokoju. Bardzo doceniam wszystkich członków sekcji w Bobowej, którzy bardzo się angażują i rozwijają. Nie są jednak w stanie działać w oparciu o wyłącznie swoje składki dlatego jako samorząd staramy się im jakoś pomagać. Tym bardziej, że w grupie tej widać dużo osób młodych, są też dziewczęta, które zostały zarażone tą pasją. Jest to bardzo pozytywne, ponieważ Ci ludzie coś od siebie dają, coś pozytywnego robią. Od wielu lat staram się uczestniczyć w podsumowaniu sezonu, jednak w tym roku wypadł mi pogrzeb w rodzinie, który nie pozwolił mi wziąć udziału w spotkaniu. Na pewno w przyszłości będziemy współpracować, zwłaszcza że hodowcy gołębi pocztowych potrzebują jakiegoś miejsca dla siebie, dla swojej pasji, takiego, które nie będzie podtapiane.

Dyplomy zostały przyznane w następujących kategoriach:

-Najszybsza Piątka Sekcji Bobowa z lotu Wolfsburg na dystansie 761,330 m dla K. Maciaszek,
-Najszybsza Piątka Sekcji Bobowa z lotu Wolfsburg na dystansie 764,780 m dla Marcina Stanka.

We współzawodnictwie OPEN gołębi dorosłych mistrzem został Marcin Stanek, wicemistrzami K. i M. Maciaszek oraz Natalia i Paweł Pawlak.
We współzawodnictwie OPEN gołębi młodych mistrzem został Jerzy Gryzło, wicemistrzami Janina Stanek i Marcin Stanek.

Dyplomy dla najlepszych lotników otrzymali:

-roczny samiec – Jan Walicki,
-roczna samica – Natalia i Paweł Pawlak,
-dorosły samiec – Marcin Stanek,
-dorosła samica – Marcin Stanek,
– I Lotnik Młody – Janina Stanek.

– Zakup pucharów finansujemy z naszych składek oraz pewnej kwoty przekazywanej przez burmistrza Wacława Ligęza, która stanowi 1/3 kosztów. Nagrody przydzielane są w kilku kategoriach, kilku mistrzostwach, na przykład w mistrzostwie gołębi dorosłych. Każdy gołąb punktuje, suma punktów daje nam wynik, według którego przyznaje się tytuł mistrza, wicemistrza i przodowników. Tak samo odbywa się w lotach młodych, tylko tam zamiast 14 jest 7 lotów. Do tego punktujemy pierwszego gołębia z lotu maratońskiego, czyli powyżej 700 kilometrów, zazwyczaj udaje się zakończyć lot w jeden dzień, ale są przypadki, że konkurs trwa 2-3 dni. W tym roku nagrodziliśmy najszybsze pięć gołębi. Honorujemy też gołębie z największą ilością konkursów. Jest to rozdzielone: jedna dorosła samica, jeden dorosły samiec, jedna roczna samica, jeden roczny samiec. W rywalizacji oddziałowej każdy hodowca leci na własne punkty. Nie ma takiej rywalizacji, żeby kilku hodowców pracowało razem. Zawody organizujemy w Polsce, jedynie na loty maratońskie jedziemy na teren Niemiec (w tym roku był Wolfsburg), bo to jest wymóg głównego związku, że lot musi mieć ponad 700 kilometrów – tłumaczy reguły Paweł Pawlak, skarbnik sekcji Bobowa.

O szczęściu oraz zależności między hodowcami a gołębiami opowiada Marcin Stanek, członek sekcji: – Sprawę trzeba dzielić na pół: 50% hodowca i 50% gołębie. Nawet bym powiedział, że 40% hodowca, a 10% to szczęście. Każdy hodowca mówi, że ma nosa, ale musi się ten nos sprawdzić. Żeby się to wszystko zgrało w 100% to wtedy jest wynik i wtedy się wygrywa. Żeby ktoś wygrał, ktoś musi przegrać. Dobrze jest, gdy ta zabawa jest w ramach koleżeńskiej przyjaźni, gdy się po prostu bawimy tymi gołębiami. To jest oderwanie od codziennych trosk. Jak wejdę do gołębnika, to zapominam o problemach, siadam i patrzę, co robią gołębie, jak się zachowują czy jest są w formie, czy nie. Obserwacja hodowcy to jest coś takiego, czego inni nie zauważają. Hodowca nie ma dwóch takich samych gołębi, każdy jest inny. Czas poświęcony gołębiom odbija się później w postaci pucharów czy koleżeńskich uznań. Mam w tej chwili 75 lat, a już 65 rok zajmuję się gołębiami czynnie. Jak miałem 10 lat posiadałem już swoje gołębie, a w 1970 roku wstąpiłem do związku. 45 lat biorę udział w lotach. To nie jest drogie hobby – na gołębie wydaje się mniej niż na papierosy. Taki gołąb dziennie zje około trzech deko ziarna co przy 100 gołębiach daje 3 kilogramy. Żeby uczestniczyć w lotach gołębi trzeba mieć przynajmniej 50 gołębi. Hodowca musi dysponować parami rozpłodowymi, które nie biorą udziału w lotach ale wychowują młode. Mało, który gołąb dożywa do końca swojego życia czyli około 7 lat. Jak go jastrząb złapie, to już nie wróci. Samiczka z reguły składa dwa jajka, bardzo często jest to samiec i samica. W tym roku moje gołębie sprawują się rewelacyjnie, można powiedzieć, że można na nich polegać. Moje hobby jest rodzinne, hodowcą jest też brat a także syn siostry, który jest prezesem okręgu. Daj Boże, żeby to jeszcze parę lat potrwało – skomentował Marcin Stanek