Zobacz również: Łużna24.pl Grybow24.pl
Bobowa24.pl http://bobowa24.pl/
imieniny Niedziela, 21 lipca 2019

Mydło Stacja. Czy mydło z Beskidu Niskiego podbije Polskę i świat? (TV)

20.03.2016 || Kategorie: Biznes, Powiat, Społeczeństwo || Autor: Damian Śliwa

Marek Kondrat w latach dziewięćdziesiątych śpiewał – w niezbyt poważnej piosence – o Mydełku Fa. Choć w rozmowie z bohaterką dzisiejszego tekstu nie pada nawet najmniejsze nawiązanie do tego kiczowatego „hitu”, to jednak jest coś, co pozwala te dwa tematy luźno połączyć – mydło właśnie.

Wiktoria Mucha jest szalowianką z wyboru. Szalowianką, o której ostatnimi czasy głośno w lokalnych mediach. Wszystko to za sprawą jej pasji, którą konsekwentnie realizuje, a od kilku tygodni stara się jeszcze bardziej pokazać światu i skłonić Polaków, aby pomogli jej w realizacji projektu Mydło Stacja, o którym więcej przeczytać można w dalszej części artykułu. Wiktoria chce urządzić własną profesjonalną pracownię mydlarską.

Studiowałam ogrodnictwo i zielarstwo na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie i te tematy zawsze były mi bliskie. Mieliśmy zajęcia z kosmetyki ziołowej – robiliśmy różne maści, mazidła, kremy, mydła akurat nie. Ale ja od dawna nie byłam zadowolona z typowych, drogeryjnych kosmetyków. Postanowiłam, że może warto spróbować coś zrobić samemu, skoro mam już jakieś podstawy – opowiada o początkach swojego zainteresowania mydlarstwem Wiktoria. Wiadomo jednak, że początki bywają trudne…

W polskim Internecie nie ma dużo informacji na temat mydlarstwa i tego, jak to się robi. Zaczęłam szukać na anglojęzycznych portalach, YouTube, czytać książki po angielsku, bo tam, w Anglii czy w Stanach Zjednoczonych, ten temat się rozwija. Jak połknęłam bakcyla, tak zostało do teraz – mówi.

Wiktoria robi mydła już od kilku lat, według najstarszych na świecie sposobów i metod. Jej kosmetyczne cuda można podziwiać między innymi na prowadzonym przez nią blogu www.piolunblog.pl. Skąd biorą się pomysły na jej kolejne, unikatowe mydła?

Receptury układam sama. Podstawą moich wszystkich mydeł jest olej kokosowy, masło shea, oliwa z oliwek, masło kakaowe i – moim zdaniem – nasz skarb narodowy – olej lniany, na którym pracuję praktycznie cały czas – zdradza Wiktoria. – Dodatkami są oczywiście zioła, te z okolicy, które mogę pozbierać na polach i łąkach. A gdy czegoś nie ma w pobliżu, to kupuję w sklepie zielarskim – dodaje. – Inspiracją jest natura i chodzi właśnie o to, aby była to podstawa całego przedsięwzięcia. Cały czas na bieżąco wszystko tworzy się w mojej głowie.

Czas na słów kilka o samym projekcie, dzięki któremu zrobił się taki szum wokół Wiktorii. Potrzebne są środki na remont pracowni i dostosowanie jej do wymogów dobrej praktyki produkcji i sanepidu. Słowem – trzeba przekształcić pomieszczenie gospodarcze w profesjonalną pracownię mydlarską, z której wychodziły będą wytwarzane z pasją naturalne kosmetyki.

Projekt Mydło Stacja na portalu polakpotrafi.pl to inicjatywa, w której przedstawiam swój pomysł. Mam pomysł na stworzenie w Beskidzie Niskim mydlarni. Przedstawiając swój projekt, przedstawiam również kwotę, która potrzebna mi jest do zrealizowania pomysłu. Ludzie dobrej woli, ludzie, którzy sami mają jakieś pomysły albo lubią ludzi, którzy mają pasję, z dobrego serca wpłacają pieniądze, a w zamian otrzymują nagrody, które ustaliłam za daną dowolną kwotę – opowiada o zbiórce potrzebnych środków Wiktoria. – Wydaje mi się, że jest to fajna forma wymiany. Nie jest to tylko, przykładowo, dotacja z Unii Europejskiej – ja biorę pieniądze i robię coś za to – ale pewnego rodzaju wymiana międzyludzka. Zawsze bardzo ceniłam relacje międzyludzkie, więc wzięcie udziału w takiej akcji wydało mi się fajnym pomysłem.

Wiktoria nie ukrywa również, że chciałaby również w swojej pracowni prowadzić warsztaty rzemieślnicze dotyczące wyrobu naturalnego mydła i innych kosmetyków. W swoich staraniach nie jest sama – ma liczne grono bliskich, którzy ją wspierają.

W realizacji pomysłu pomaga mi oczywiście mój mąż, który jest marketingowcem z zawodu i z pasji. Wydaje mi się, że robi to naprawdę fajnie. Ma dużo pomysłów, które ja mogę realizować i cały czas wdrażać. Pomaga mi także moja koleżanka Asia – bez niej bym sobie nie poradziła. Ona akurat orientuje się w „rzeczach papierkowych”. Z kolei mój szwagier, który jest artystą, stworzył oprawę graficzną całej akcji. Cały czas wspiera mnie także rodzina.

Wspierając akcję na portalu crowdfundingowym, można wybrać ciekawe nagrody, wśród których znajdują się oczywiście mydła stworzone przez Wiktorię, rzemieślnicze piwo z Browaru Gentleman, zaproszenie do nowej pracowni na jednodniowe warsztaty pt. „Jak wykonać naturalne mydło” lub obraz artysty Arkadiusza Kapłona. Można również dołączyć do grona oficjalnych sponsorów mydlarni. Projekt zakończy się za nieco ponad miesiąc. Do tej pory udało się zebrać niemal 10 tysięcy złotych z potrzebnych 40 tysięcy.

Myślę, że to jest fajna sprawa. Ja to odbieram jako duży sukces i jestem wdzięczna przede wszystkim tym ludziom, którzy tak chętnie to propagują i są cały czas razem ze mną w tej akcji. Mam nadzieję, że tak będzie do końca – mówi Wiktoria. – Bardzo zachęcam wszystkich do wsparcia mojego projektu, ponieważ myślę, że taka inicjatywa w Beskidzie Niskim przyda się nam wszystkim. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła tutaj stworzyć jakieś miejsce pracy, a przede wszystkim pokazać młodym ludziom, że jednak tutaj można coś robić, można tutaj żyć, pracować i fajnie się rozwijać.

Zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej projektu, zapoznania się z kampanią oraz wsparcia. Będziemy Państwa informować o końcowym wyniku akcji. Trzymamy kciuki, aby udało się zebrać potrzebną kwotę.