Zobacz również: Grybow24.pl Łużna24.pl
+Aa
contrast-mode Wersja dla słabowidzących
Akademia Nauk Stosowanych
Aktualności Bobowa Aktualności Aktualności Bobowa VIDEO Aktualności Bobowa Wydarzenia Aktualności Bobowa Duży kadr

7 kłamstw o alkoholizmie, które słyszysz od znajomych i w internecie

Autor: Mateusz Książkiewicz

Większość z nas zna te rozmowy. Kolacyjne dyskusje, gdzie padają argumenty typu: „Piję tylko dobre wino, to co innego" albo „Mam mocną głowę, więc jestem bezpieczny". Brzmi znajomo?

Problem polega na tym, że te zdania to nie niewinne opinie — to mechanizmy obronne, które pozwalają uzależnieniu rozwijać się w cieniu. Mechanizm iluzji i zaprzeczeń jest jednym z najsilniejszych narzędzi, jakim dysponuje nałóg. Dlatego właśnie tak wiele osób zwleka z poszukiwaniem pomocy — czy to w formie terapii, czy metod wspierających leczenie, takich jak wszywka alkoholowa Kraków.

W tym artykule rozbierzemy na czynniki pierwsze 7 najpopularniejszych kłamstw o alkoholu. Bez moralizowania. Z faktami medycznymi, które pozwolą Ci spojrzeć na sprawę inaczej.

1. „Piję tylko piwo lub wino — to nie to samo co alkoholizm”

Co słyszysz: „Alkoholik to ten, kto pije wódkę pod sklepem. Ja wybieram rzemieślnicze IPA albo Prosecco do kolacji.”

To jedno z najpowszechniejszych kłamstw, bo jest społecznie akceptowane. W końcu piwo i wino kojarzą się z kulturą, relaksem, dobrym smakiem. Problem w tym, że dla Twojej wątroby i mózgu źródło etanolu nie ma żadnego znaczenia.

Liczy się wyłącznie dawka czystego alkoholu etylowego.

Twardy fakt: Jedno piwo 0,5 l o mocy 5-6% zawiera dokładnie tyle samo etanolu co 60 ml wódki. Pięć piw w weekend? To odpowiednik wypicia prawie pół butelki czystej.

Co więcej, badania pokazują, że aż 46% Polaków nie uważa piwa za „prawdziwy” alkohol. Ta powszechna iluzja sprawia, że tzw. „piwny alkoholizm” jest często trudniejszy do zdiagnozowania i leczenia — bo ofiara do końca wierzy, że nie ma problemu.

2. „Mam mocną głowę — to znaczy, że jestem bezpieczny”

Co słyszysz: „Mogę wypić pół litra i chodzę prosto. Ty padasz po dwóch drinkach, więc to raczej Ty masz problem, nie ja.”

Ta logika brzmi przekonująco — ale jest całkowicie odwrócona od rzeczywistości medycznej.

„Mocna głowa” to nie oznaka zdrowia. To objaw fazy ostrzegawczej uzależnienia.

Dlaczego? To zjawisko nazywa się indukcją enzymatyczną. Gdy regularnie zalewasz wątrobę alkoholem, zaczyna ona produkować więcej enzymów (szczególnie CYP2E1), by szybciej metabolizować etanol. To jak fabryka pracująca na trzy zmiany — działa efektywniej, ale zużywa się znacznie szybciej.

Kluczowy wniosek: Osoby z „mocną głową” nie mają naturalnego hamulca w postaci szybkiego upojenia i kaca. Przez to piją więcej i dłużej. Statystycznie — szybciej zapadają na marskość wątroby.

Paradoks? Ten, kto „nie umie pić”, ma większą szansę, że zatrzyma się w porę.

3. „Lampka wina pomaga mi zasnąć i się zrelaksować”

Co słyszysz: „Nie mogę zasnąć bez tego jednego drinka. To mnie wycisza, działa jak naturalna pigułka nasenna.”

Na powierzchni to ma sens. Alkohol rzeczywiście działa jak depresant — spowalnia układ nerwowy, rozluźnia mięśnie, wywołuje senność. Problem w tym, że to pożyczka, którą spłacasz z ogromnymi odsetkami w środku nocy.

Oto, co dzieje się w Twoim mózgu:

To nie jest bezsenność. To mini-zespół odstawienny.

Dlatego po „spokojnym” wieczorze z winem często wstajesz bardziej zmęczony niż gdybyś nie pił wcale.

4. „Mam dobrą pracę i rodzinę — alkoholik to ktoś zupełnie inny”

Co słyszysz: „Ogarniam swoje życie — karierę, kredyt, dzieci. Alkoholik to ten, który stracił wszystko.”

Ten mit jest szczególnie niebezpieczny, bo pozwala uzależnieniu rozwijać się przez lata za fasadą sukcesu.

Medycyna ma na to nazwę: High Functioning Alcoholic (HFA) — alkoholik wysokofunkcjonujący.

Profil HFA:

Problem: Upadek u takich osób przychodzi nagle i jest szczególnie bolesny — zawał, wylew, nagła utrata pracy, rozpad małżeństwa. Wszystko na raz, bo przez lata nie było żadnych sygnałów ostrzegawczych.

A właściwie były. Tylko nikt ich nie słuchał.

5. „Mogę przestać w każdej chwili — robię sobie przerwy”

Co słyszysz: „W Wielki Post nie piję. W styczniu zrobiłem 'Dry January’. Widzisz? Panuję nad tym.”

Ten argument wydaje się nie do podważenia. Skoro potrafisz nie pić przez miesiąc, to gdzie problem?

Problem jest w pytaniu, którego sobie nie zadajesz: Dlaczego w ogóle musisz sobie to udowadniać?

Osoba zdrowa nie potrzebuje przerw „na dowód kontroli”, bo alkohol jest jej obojętny. Nie odlicza dni. Nie myśli: „Jeszcze tylko do piątku, a potem wreszcie się napiję”.

Jeśli „niepicie” sprawia Ci dyskomfort, nerwowość, jeśli ciągle czekasz na koniec przerwy — to nie jest kontrola. To psychiczne uzależnienie, które nauczyło się cierpliwie czekać.

Mechanizm iluzji i zaprzeczeń podsyła Ci argument: „Widzisz, dałeś radę”. A prawda brzmi: dałeś radę, bo wiedziałeś, że na końcu czeka nagroda.

6. „Kawa i zimny prysznic postawią mnie na nogi”

Co słyszysz: „Wypiję podwójne espresso, wezmę prysznic i mogę jechać.”

To jeden z najbardziej niebezpiecznych mitów — bo dotyczy bezpieczeństwa na drodze.

Fakt medyczny: Nic poza czasem nie usunie alkoholu z Twojej krwi. Żadna kawa, żaden prysznic, żaden tłusty posiłek.

Co robi kofeina? Blokuje receptory adenozyny — substancji, która wywołuje senność. Czujesz się więc mniej senny, ale Twoja:

…pozostają zaburzone dokładnie tak samo jak przed kawą.

Efekt: Stajesz się „rozbudzonym pijanym”. To jeszcze groźniejsze — bo masz fałszywe poczucie kontroli.

7. „Piję tylko w weekendy — to nie nałóg”

Co słyszysz: „W tygodniu jestem czysty jak łza. Resetuję się tylko w sobotę z kumplami.”

Model picia weekendowego jest społecznie akceptowany — „każdy tak robi”, „to normalne”. Ale biochemia Twojego mózgu widzi to inaczej.

Jeśli przez cały tydzień czekasz na piątek o 17:00, żeby wreszcie poczuć ulgę — Twój mózg jest uzależniony od cyklu nagrody. Nie od substancji codziennie, ale od obietnicy substancji.

Co więcej, picie ciągami jest równie destrukcyjne jak picie codzienne, a pod pewnymi względami gorsze. Nagłe, szokowe dawki toksyn obciążają:

To nie jest „kontrolowane picie”. To alkoholizm weekendowy — równie realny i równie groźny.

Co możesz z tym zrobić?

Jeśli rozpoznajesz w tych kłamstwach siebie lub kogoś bliskiego, to już pierwszy krok. Świadomość mechanizmów obronnych odbiera im moc.

Odrzucenie tych mitów to nie przyznanie się do porażki. To odzyskanie kontroli nad własnym życiem — zdrowiem, relacjami, przyszłością.

Nie musisz od razu mieć wszystkich odpowiedzi. Ale możesz zacząć od rozmowy.

Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia — umów się na bezpłatną konsultację. Jeden telefon może być początkiem drogi, na której te kłamstwa przestaną mieć nad Tobą władzę.

Zadzwoń lub napisz. Pomoc jest bliżej, niż myślisz.

fot. nadesłane

partnerzy Bobowa24 Nasi partnerzy