Zobacz również: Grybow24.pl Łużna24.pl
+Aa
contrast-mode Wersja dla słabowidzących
Lokal
promocje sklep w Bobowej, ul. Grunwaldzka 69 koło stacji Paliw - delikatesy szubryt
Aktualności Bobowa Aktualności Aktualności Bobowa VIDEO Aktualności Bobowa Wydarzenia Aktualności Bobowa Duży kadr

888 kilometrów z Zakopanego na Hel. Mieszkanka Bobowej przejechała Polskę na rowerze

Autor: Szymon Igielski

Osiem dni w trasie, setki kilometrów, ulewy, wiatr, ból i chwile prawdziwego zachwytu. Aleksandra Szczepanek, mieszkanka Bobowej pokonała rowerem trasę z Zakopanego aż na Hel. W sumie przejechała dokładnie 888 kilometrów, realizując swoje bikepackingowe wyzwanie i udowadniając, że determinacja potrafi zaprowadzić naprawdę daleko.

Wyprawa rozpoczęła się jeszcze przed startem trasy. W pociągu do Zakopanego Aleksandra spotkała podróżnika, który również wybierał się w daleką rowerową drogę do Gdańska. Jak się okazało, podobną trasę przejechał już kilkanaście lat wcześniej.

To spotkanie dało mi ogromną motywację i utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto spróbować swoich sił – wspomina Aleksandra. 

Pierwszy dzień okazał się prawdziwym testem charakteru. Deszcz, chłód i wymagające przewyższenia szybko zweryfikowały wyobrażenia o „łatwej jeździe z górki”. Mimo trudnych warunków podróżniczka spotykała się z życzliwością ludzi, którzy pytali o cel wyprawy i dopingowali ją podczas kolejnych kilometrów.

Pierwszy etap zakończył się w Krakowie, gdzie mogła zregenerować siły przed dalszą drogą.

Kryzysy, ból i walka z własnymi słabościami

Każdy kolejny dzień przynosił nowe wyzwania. Trasa prowadziła przez malownicze tereny Ojcowskiego Parku Narodowego, rozległe pola, leśne ścieżki i szutrowe drogi.

Najtrudniejszy okazał się trzeci dzień wyprawy. Aleksandra musiała pokonać aż 140 kilometrów, a organizm zaczął coraz mocniej odczuwać skutki wielodniowej jazdy.

Pojawiły się ostre bóle kolan i bolesne odparzenia. Myślałam, że gorzej już być nie może, ale następnego dnia trafiłam na ulewę i bardzo silny wiatr – relacjonuje.

Mimo kryzysów nie zamierzała się poddać. Jak sama podkreśla, świadomość zbliżającego się półmetka dodawała jej motywacji do dalszej walki.

Łoś w środku lasu i spotkania, które zostają w pamięci

Podczas wyprawy nie brakowało także niezwykłych spotkań. Na trasie Aleksandra minęła między innymi podróżnika, który pieszo zmierzał do Santiago de Compostela (Hiszpania).

Najbardziej emocjonującym momentem było jednak spotkanie z dziką naturą. Przedostatniego dnia podróży, gdy przez dłuższy czas jechała samotnie przez las, nagle zauważyła pomiędzy drzewami ogromnego łosia.

Stanęłam jak wryta. To był niesamowity widok i jednocześnie chwila ogromnego stresu. Po kilku sekundach zwierzę uciekło, ale ten moment zostanie ze mną na bardzo długo – podkreśla Aleksandra.

Drożdżówka w Pucku i ostatnie kilometry nad morzem

Ostatni etap rozpoczął się w Gdańsku, gdzie mieszkanka Bobowej zatrzymała się u koleżanki. Chwilę wytchnienia przyniósł również profesjonalny masaż, który pozwolił zmęczonym mięśniom, choć częściowo odzyskać siły.

W drodze na Hel do Aleksandry dołączył starszy rowerzysta, który polecił jej spróbować tradycyjnej drożdżówki w Pucku, jak podkreślał, to obowiązkowy punkt każdej rowerowej wyprawy prowadzącej przez te okolice. 

Jak przyznaje, jagodzianka rzeczywiście okazała się najlepszą, jaką jadła w życiu.

Końcowe kilometry prowadziły już przez malowniczą Mierzeję Helską. Słońce, widok morza i nadmorski krajobraz wynagrodziły cały trud wielodniowej podróży.

„Wiedziałam, że było warto”

19 maja Aleksandra Szczepanek oficjalnie zakończyła swoją wyprawę, docierając na Hel po ośmiu dniach jazdy i przejechaniu dokładnie 888 kilometrów.

Po wykonaniu pamiątkowych zdjęć przy słynnym helskim znaku mogła wreszcie odpocząć na plaży i obejrzeć zachód słońca nad Bałtykiem:

– Choć miałam oparzenia słoneczne i odparzenia od siodełka, patrząc na słońce chowające się w morzu, wiedziałam, że było warto – podsumowuje Aleksandra.

Mieszkanka Bobowej podkreśla również, że ogromne znaczenie miało dla niej wsparcie rodziny, przyjaciół i znajomych, którzy kibicowali jej przez całą trasę.

Na zakończenie swojej historii zachęca wszystkich do aktywności fizycznej i podejmowania własnych wyzwań.

– Nieważne, ile ma się lat. Warto próbować i robić coś dla siebie – dodaje.

Choć wyprawa z Zakopanego na Hel była jej największym rowerowym wyzwaniem, Aleksandra już wcześniej stopniowo przygotowywała organizm do dłuższych tras. Rok temu przejechała około 120 kilometrów z Bobowej do Krakowa, a w tym sezonie pokonała również trasę z Krynicy-Zdroju do Nowego Sącza przez Piwniczną. Jak podkreśla, dużym atutem okazała się także codzienna aktywność fizyczna, która pomogła jej wytrzymać wielodniowy wysiłek.

Historia Aleksandry Szczepanek, mieszkanki Bobowej pokazuje, że nawet największe wyzwania zaczynają się od małych kroków, a czasem od jednej decyzji i odwagi, by po prostu ruszyć w drogę.

Fot. Aleksandra Szczepanek

partnerzy Bobowa24 Nasi partnerzy