Biskup tarnowski Andrzej Jeż skazany. To pierwszy taki wyrok w Polsce
Sąd Rejonowy w Tarnowie uznał biskupa Andrzeja Jeża za winnego zbyt późnego zawiadomienia organów ścigania o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich, popełnionych przez dwóch podległych mu księży. Hierarcha został skazany na dwa lata ograniczenia wolności. Wyrok jest nieprawomocny. Biskup tarnowski jest dobrze znany również mieszkańcom Bobowej, którą wielokrotnie odwiedzał podczas uroczystości kościelnych.
W czwartek, 29 października, Sąd Rejonowy w Tarnowie ogłosił wyrok w sprawie biskupa Andrzeja Jeża. Po trwającym ponad osiem miesięcy procesie sąd uznał duchownego za winnego obu zarzucanych mu czynów, dotyczących niedopełnienia obowiązku zawiadomienia organów ścigania o przestępstwach seksualnych wobec osób małoletnich.
Sąd wymierzył biskupowi karę dwóch lat ograniczenia wolności, polegającą na potrącaniu 25 proc. jego miesięcznego wynagrodzenia na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Orzeczono również dodatkowe świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
To pierwszy tego rodzaju wyrok wobec urzędującego biskupa w Polsce.
Biskup Andrzej Jeż wielokrotnie odwiedzał Bobową
Hierarcha wielokrotnie uczestniczył w miejscowych uroczystościach religijnych. W maju 2018 roku przewodniczył uroczystej Mszy świętej i poświęcił odrestaurowany kościół św. Zofii w Bobowej.
Ponownie odwiedził miasto 7 września 2019 roku, podczas obchodów 680-lecia lokacji Bobowej i 10. rocznicy przywrócenia jej praw miejskich. Wówczas pobłogosławił odnowiony kościół parafialny pw. Wszystkich Świętych.
Wcześniej, 29 czerwca 2015 roku, dokonał również konsekracji kościoła parafialnego w Siedliskach.
Kuria zapowiada apelację
Do czwartkowego wyroku odniosła się Kuria Diecezjalna w Tarnowie, która poinformowała, że nie zgadza się z rozstrzygnięciem sądu.
W oficjalnym komunikacie podkreślono, że w obu przypadkach dokonano formalnych zgłoszeń do organów ścigania. Przedmiotem postępowania był jednak obowiązek przekazania informacji w odpowiednim czasie.
Obrońcy biskupa zapowiedzieli wystąpienie o pisemne uzasadnienie wyroku, a następnie złożenie apelacji. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Fot. Archiwum